Wczoraj z Patrycją byłem w empiku, po ilości kalendarzy i notesów zorientowałem się, że nadchodzi nowy rok i zima. Ciekawe jak wyglądałoby życie w dzisiejszych czasach bez kalendarza, w ogóle bez jakiegokolwiek mechanizmu określającego dni, tygodnie, miesiące, lata. Zdaje sobie sprawę, że wszystko by się ostro popieprzyło, pytanie po jakim czasie :) Nowy rok zacząłby się w momencie wyczerpania zapasów kalendarzy! :D Macie jakieś propozycje? :)
Chętnie zobaczyłbym Bękarty Wojny, Wojnę polsko-ruską i koncert Crystal Castles po raz kolejny ;)