Miał być sylwester w Lublinie, wyszło jak zwykle a wszystko przez wirusa, który niespodziewanie mnie rozłożył.
W nowy rok wszedłem leżąc w łóżku, brzmi to równie głupio jak Kasia Cichopek razem z Krzysiem Ibiszem w sylwestrową noc na Polsacie. Na taki chłam nie da się patrzeć, nie można też słuchać tych żałosnych żartów. Nie wytrzymałem, wyłączyłem. Oglądałem z Patrycją Alternatywy 4 z kilkuminutową przerwą na szampana, którego otworzyłem na balkonie we flanelowej koszuli w kratę. Tej nocy widziałem również fajny dokument Szafa Polska 1945-1989. Nasuwa mi się pytanie, czemu programy, które mają kilkukrotnie większą wartość niż jakieś tam tańce na lodzie, z gwiazdami czy innymi talentami emitowane są w tak późnych godzinach?
Na refleksję i postanowienia noworoczne przyjdzie czas, teraz cała energia skierowana jest na sesje, która wkrótce się zacznie.
Poniżej zlepka zdjęć zrobionych telefonem w 2009 roku,


